Wreszcie nadszedł ten najważniejszy dzień. Dzień, w którym porównujemy dwuletniego OnePlus 3 z kilkunastodniowym OnePlus 6. Pewnie pomyślałeś – dwa lata to dużo, przecież tyle się zmieniło. Jak w takim razie można porównać i zrecenzować telefony tak bardzo różniące się od siebie? Okazuje się, że dzięki tej ocenie doszliśmy do wielu ciekawych wniosków. Zainteresowani? Nie zwlekajcie, tylko czytajcie!

Pamiętacie recenzję OnePlus 3? Wtedy zachwytom nie było końca. Admin Cyanmod.pl zauroczył się telefonem chińskiego producenta. Oczywiście wady i pewne ubytki były od razu zauważalne, aczkolwiek ich obecność skutecznie niwelowały inne walory.

Minęły dwa lata. Zastanawiacie się pewnie, dlaczego OnePlus 3 nie został zastąpiony przez ubiegłorocznego OnePlus 5/5T? Skoro model sprzed dwóch lat cieszył się takim wzięciem i zainteresowaniem, to przecież jego następca również powinien spełnić wysokie oczekiwania użytkownika. Niemniej jednak, gdy oglądaliśmy premierę OnePlus 5, poczuliśmy lekki niesmak. Telefon okazał się kopią iPhone 7, tylko w wydaniu z systemem Android. Żałowaliśmy, że producent poszedł oklepaną ścieżką, którą już podąża, chociażby Xiaomi – swoją drogą ta firma w ostatnich dniach wywołała niezłą burzę wokół siebie. Trochę dostosowała się do stwierdzenia – nieważne jak mówią, ważne, że mówią w ogóle. W ten oto sposób, po prezentacji OnePlus 5 zraziliśmy się do producenta. Wystarczy, że jeden iPhone 7 jest w domu. Nie potrzebowaliśmy jego prawie wiernej kopii.

W związku z tym postanowiliśmy cierpliwie zaczekać i dać szansę kolejnemu urządzeniu. Przyznajemy się bez bicia – warto było czekać ten rok. Nowa wersja OnePlus jest powiewem świeżości. Firma odżyła i zaprezentowała telefon przez wielu nazywanych smartfonem roku 2018. Potwierdzeń nie należy szukać daleko, wystarczy spojrzeć na statystyki. OnePlus 6 to najszybciej sprzedający się model w historii istnienia chińskiej firmy.

OnePlus 3 kontra OnePlus 6 – co się zmieniło przez dwa lata?

Nie będziemy odkrywcami, jeśli stwierdzimy, że OnePlus 6 to telefon z bardzo dobrymi, wręcz wspaniałymi parametrami. Oczywiście są one lepsze w porównaniu do OnePlus 3, aczkolwiek oceniamy ich różnicę na 15-20% względem modelu z 2016 roku. Wyższe taktowanie zegara pozwala na szybsze reakcje – prędkość jest odczuwalna szczególnie podczas interakcji z różnymi aplikacjami. Super szybkość OnePlus 6 osiąga szczególnie po wyłączeniu wszystkich animacji w opcjach programistycznych.

Co nas zawiodło w OnePlus 6?

Nad OnePlus 3 się rozpływaliśmy, widzieliśmy jakieś problemy, ale uznaliśmy je za mało znaczące. Niemniej jednak nad OnePlus 6 przyjęliśmy już bardziej krytyczną postawę. Smartfon został wyposażony w głośnik mono. Szkoda, bo porównując go do kilkuletniego modelu HTC One M7, działa fatalnie. W porównaniu z głośnikiem zamontowanym w OnePlus 3 nie odczuwa się żadnej zmiany. Dźwięk jest zwykły, mało nasycony, brak mu tego czegoś…

W OnePlus 6 zawiódł nas również brak funkcji ładowania indukcyjnego. Oglądając premierę nowego telefonu po cichu liczyliśmy na dodanie tej opcji. Producent jednak podaje, że ładowanie indukcyjne nie dostało zielonego światła, ponieważ sam telefon od razu otrzymywałby wyższą temperaturę. Inne pokraczne wyjaśnienia OnePlus dodają, że owszem ładowanie indukcyjne stało się modne, ale to wcale nie oznacza, że musi znaleźć się na pokładzie najnowszego modelu. Gdybyśmy poszli tą ścieżką to stwierdzam, iż wycięcie w ekranie również nie powinno mieć miejsca – to przecież tylko aktualnie modna zachcianka. I co Ty na to OnePlus?

Użytkownicy i przeciwnicy najnowszego telefonu od OnePlus narzekają na port USB, który według nich powinien być min. 3.0. Producent jednak specjalnie montuje 2.0. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta – w celu lepszego zarządzania szybkim ładowaniem Dash Charge.

Wyświetlacz – owszem wizualnie sprawia bardzo pozytywne wrażenia, aczkolwiek nie wprowadza też praktycznie żadnych zmian. Jakość wyświetlanego obrazu jest bardzo dobra, ale porównywalna do tej z OnePlus 3. Ponadto wyłączając widoczność notcha, ten przyjemnie zaskakuje, ponieważ jest on po prostu niezauważalny. Skrycie przyznajemy, że trochę się go obawialiśmy, niemniej jednak teraz stwierdzamy, że nie ma czego.

Cofnijmy się w czasie…

Pierwszy telefon OnePlus był naprawdę ekskluzywnym modelem. Zakup wchodził tylko w grę, jeśli otrzymało się zaproszenie. Jego cena powalała – 1150 zł za tak sztandarową specyfikację to, jak los wygrany na loterii. W sumie cena za OnePus 6 również pozytywnie zaskakuje. Telefon z tak dobrymi parametrami, oferujący tak wiele, za tak niewiele to naprawdę sukces producenta. Przy odpowiednich „zagraniach” z walutą i rabatami, za OnePlus 6 zapłacimy około 2200 zł.

Najnowszy model OnePlus dostępny jest (jak na razie) w dwóch wersjach kolorystycznych – Mirror Black i Midnight Black. Wersja Mirror Black nas do siebie zraziła. Po zobaczeniu testu wytrzymałościowego, oceniamy ten dany model na 3/10. Podczas zakupu, więc wybór padł na OnePlus 6 w Midnight Black. Jeśli więc zastanawiasz się, którą wersję kolorystyczną wybrać, to podpowiadamy – kup Midnight Black, chociażby ze względu na lepszą tylną obudowę, która nie będzie się tak rysować. Kwestia samej obudowy – oczywiście można dokupić taką, jaką tylko sobie wymarzymy, ale lubimy też podziwiać tylny korpus taki, jaki został stworzony, czyli bez żadnych dodatków.

Osobiście bardzo spodobała mi się wersja biała – piękna, świeża, minimalistyczna, ma sobie to „coś”. W sprzedaży będzie dostępna od 5 czerwca.

System, który uwielbiamy!

System OnePlus 6 to po prostu bajka. Jego działanie jest niezwykle szybkie i płynne. Na pokładzie znajdują się funkcje, które są potrzebne. Oczywiście nie zabrakło również dodatków, z których będziemy rzadko korzystać. Uważam, że to akurat kwestia gustu – każdy jednak znajdzie coś dla siebie!

Jeśli chodzi o aktualizacje – to nasz pewnik. OnePlus 3 był modelem cały czas uaktualnianym. Poprawki zabezpieczeń, najnowsze wersje systemu OxygenOS, czy chociażby sam Android – to wszystko pozytywnie zaskakiwało. Nie inaczej będzie w przypadku OnePlus 6.

System oczywiście nie jest bez wad. Ma błędy i co gorsza, potrafi niepoprawnie wyświetlać pewne elementy. Te detale natomiast szpecą całość, tym samym oddziałując na wrażenia użytkownika.

To po co to szkło?

Myśleliśmy, że szklana obudowa została stworzona po to, aby do telefonu zawitało ładowanie indukcyjne. Co ciekawe jednak, szklana tafla pozwala również ograniczać problemy z zasięgiem do minimum.

Dwa aparaty, a może jeden?

Podwójna konfiguracja kamery głównej miała szokować. Postanowiliśmy, więc przeprowadzić test. W porównaniu do iPhone 7, OnePlus 6 robi bardzo dobre zdjęcia – nasycenie kolorów jest bardziej naturalne, a wszystkie szczegóły lepiej widoczne. Niemniej jednak drugi aparat osadzony w tylnym korpusie aktualnie wykorzystywany jest do rozmywania tła. Uważam, że ta opcja jest mało potrzebna, tym bardziej, że z rozmyciem tła, aparat nie radzi sobie zbyt dobrze. Zdjęcia trzeba poddać dodatkowej korekcie, jeśli chce się uzyskać efekt wow z rozmytym tłem w roli głównej.

Sterowanie gestami to strzał w dziesiątkę!

Sterowanie gestami zostaje z nami już na zawsze. Jest super wygodne, szybkie, płynne i po prostu wspaniałe. Ciekawi nas jeszcze fakt, czy gesty zostaną jeszcze w jakiś sposób ulepszone. Na tę chwilę zachwycamy się nimi i polecamy z nich skorzystać!

Mała porada!

Wybierając telefon, zawsze warto kierować się przeznaczeniem modelu, czyli tym do czego wykorzystujemy smartfon na co dzień. Jeśli urządzenie mobilne miałoby mi służyć do muzyki, wybrałabym bez dwóch zdań HTC U12+. Niemniej jednak OnePlus 6 do muzyki nie służy, a do szybkich reakcji i jeszcze płynniejszych aktywności, dlatego też, jeśli poszukujesz takiego telefonu, radzimy udać się na stronę w celu realizacji zakupu – OnePlus 6 nadchodzę!

Dołącz do grupy na Facebook